Zdzisław Beksiński należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów XX wieku, choć jego droga do charakterystycznych, fantastycznych wizji prowadziła przez architekturę, fotografię, rzeźbę, rysunek i abstrakcję. Urodzony 24 lutego 1929 roku w Sanoku twórca nie ograniczał się do malarstwa, z którym jest dziś przede wszystkim kojarzony. Jak informuje Fine Art Express, był absolwentem architektury Politechniki Krakowskiej, fotografował, tworzył grafiki i rzeźby, a pod koniec życia wykorzystywał także komputer do przetwarzania fotografii.
Największą sławę przyniosły mu jednak obrazy zaliczane do tzw. okresu fantastycznego — pełne zdeformowanych figur, niezwykłej architektury, pustych przestrzeni i pejzaży przypominających wizje ze snu. Sam Beksiński konsekwentnie sprzeciwiał się sprowadzaniu swojej twórczości do horroru i nie chciał narzucać odbiorcom konkretnych interpretacji.
Dla niego podstawowe znaczenie miał obraz, forma i atmosfera, a nie literacka historia, którą można byłoby do dzieła dopisać.
Z Sanoka na Politechnikę Krakowską i z powrotem
Beksiński urodził się w Sanoku i tam ukończył gimnazjum oraz liceum. W 1947 roku rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, które ukończył w 1952 roku. Po studiach, ze względu na obowiązujący nakaz pracy, pozostawał początkowo w Krakowie, następnie przeniósł się do Rzeszowa. Do Sanoka powrócił w 1955 roku.
W 1951 roku ożenił się z Zofią Heleną Stankiewicz. Jego żona w latach 50. pozowała do wielu wykonywanych przez niego fotografii artystycznych. W 1958 roku urodził się ich jedyny syn Tomasz Beksiński, późniejszy dziennikarz muzyczny, tłumacz i prezenter radiowy.
Zanim malarstwo stało się podstawowym medium artysty, Beksiński intensywnie fotografował. Culture.pl podaje, że jego działalność fotograficzna przypadała przede wszystkim na lata 1953–1960. Współtworzył nieformalną grupę z Jerzym Lewczyńskim i Bronisławem Schlabsem, a w 1959 roku podczas wystawy określanej jako „Antyfotografia” zaprezentował m.in. znany „Gorset sadysty” oraz zestaw czternastu prac bez tytułu.
Fotografia nie dawała mu jednak pełnej swobody przekształcania rzeczywistości.
„Po tych próbach postanowiłem raczej namalować to, co wymyśliłem niż robić fotografię” — mówił Beksiński w rozmowie z Iwoną Rajewską „Świat Zdzisława Beksińskiego”.
To przejście jest istotne dla późniejszej twórczości. Artysta nie chciał jedynie rejestrować rzeczy znajdujących się przed obiektywem. Interesowało go tworzenie form, których nie musiał odnajdywać w rzeczywistym świecie.
Fotografia, reliefy i rzeźby: Beksiński przed „okresem fantastycznym”
W Sanoku Beksiński tworzył także pełnoplastyczne rzeźby oraz reliefy. Początkowo zajmował się abstrakcją, lecz stopniowo przechodził w stronę przedstawień figuratywnych. Muzeum Historyczne w Sanoku zwraca uwagę, że jego rzeźby z tego czasu zapowiadały późniejsze malarstwo, a przejście od abstrakcji do figuracji doprowadziło do powstania coraz bardziej ekspresyjnych przedstawień.
Najważniejsze etapy wczesnej twórczości Beksińskiego obejmowały:
- fotografię artystyczną i eksperymentalne fotomontaże;
- rysunek oraz grafikę;
- abstrakcyjne reliefy i rzeźby;
- stopniowe przechodzenie do zdeformowanej figury ludzkiej;
- rozwój indywidualnego języka malarskiego w latach 60. i 70.
Już w 1960 roku jego prace pokazane podczas kongresu Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki AICA zwróciły uwagę środowiska międzynarodowego. Według Muzeum Historycznego w Sanoku ówczesny prezes AICA, będący zarazem dyrektorem nowojorskiego Muzeum Guggenheima, zaproponował artyście półroczne stypendium w Stanach Zjednoczonych. Beksiński pozostał jednak w Sanoku.
Ważnym momentem stała się wystawa zorganizowana przez Janusza Boguckiego w warszawskiej Starej Pomarańczarni w 1964 roku. Culture.pl wskazuje ją jako wydarzenie o dużym znaczeniu dla kariery artysty. Bogucki dostrzegał w jego pracach jednoczesną obecność radykalnego nowatorstwa i silnego zakorzenienia w tradycji.

Okres fantastyczny przyniósł Beksińskiemu największą rozpoznawalność
Kolejna wystawa przygotowana przez Janusza Boguckiego w Warszawie w 1972 roku pokazała już wyraźnie nową fazę twórczości Beksińskiego. Muzeum Historyczne w Sanoku określa ją jako wejście w „okres fantastyczny”. Dominowały w nim kompozycje pejzażowe i figuralne, fantastyczna architektura oraz postacie funkcjonujące w przestrzeniach niepodlegających realistycznym zasadom.
To właśnie dzieła z przełomu lat 70. i 80. w dużej mierze stworzyły wizualny język, z którym nazwisko Beksińskiego kojarzone jest do dziś.
W obrazach pojawiały się między innymi:
- zdeformowane postacie i twarze;
- fantastyczne konstrukcje oraz monumentalna architektura;
- rozległe, nierealne pejzaże;
- fragmenty ciał poddawane daleko idącej deformacji;
- zestawienia piękna, biologiczności, tragizmu i elementów groteskowych.
Muzeum w Sanoku opisuje te prace jako wizje sytuujące się między jawą a snem. Charakterystyczna była przy tym niezwykle precyzyjna technika i niemal idealnie płaska powierzchnia obrazów, która nadawała części dzieł graficzny charakter.
Sam artysta ostrożnie podchodził jednak do interpretowania swoich prac poprzez pojęcia śmierci, horroru czy grozy.
„Ja w ogóle żadnej grozy…” — mówił Beksiński w rozmowie opublikowanej przez kwartalnik „Akcent”, odnosząc się do sposobu opisywania jego malarstwa.
W tej samej rozmowie wyjaśniał, że deformowanie ludzkiej postaci wynikało również z problemów formalnych. Odrzucał na przykład automatyczne uznawanie pozbawionej włosów zdeformowanej głowy za czaszkę. Forma pozostawała dla niego przedmiotem świadomego przekształcania, a nie prostym nośnikiem jednego symbolu.
Dlaczego Beksiński nie chciał tłumaczyć swoich obrazów
Jednym z najczęściej powracających nieporozumień dotyczących twórczości Beksińskiego jest traktowanie jego obrazów jak zakodowanych opowieści, które należy rozszyfrować. Artysta wielokrotnie podkreślał, że nie w taki sposób podchodzi do malarstwa.
„To, co maluję jest przede wszystkim mym duchowym autoportretem” — mówił Henrykowi Brzozowskiemu w rozmowie opublikowanej w „Tygodniku Powszechnym” w 1977 roku.
Dodawał, że obrazy są przede wszystkim przeznaczone do oglądania, podobnie jak muzyka do słuchania. Takie podejście pomaga wyjaśnić również praktykę pozostawiania wielu dzieł bez klasycznych tytułów. Tytuł mógłby bowiem skierować odbiorcę ku jednej interpretacji, podczas gdy Beksińskiego bardziej interesowała reakcja na samą kompozycję, atmosferę, światło i formę.
Artysta nie planował również swojej twórczości według sztywno wyznaczonych etapów. W rozmowie z Moniką Skarżyńską mówił, że trudno byłoby mu wskazać datę, od której świadomie zaczynał lub kończył określony sposób malowania, ponieważ nie zakładał z góry takiej ewolucji.
Przeprowadzka do Warszawy i zmiana malarstwa
„Okres fantastyczny” był najmocniej związany z pobytem Beksińskiego w Sanoku. Gdy rodzinny dom artysty miał zostać wyburzony, zaczął organizować mieszkanie oraz pracownię na warszawskim Ursynowie. Latem 1977 roku ostatecznie przeniósł się do stolicy.
Późniejsza twórczość stopniowo ulegała zmianie. Fantastyczne pejzaże występowały rzadziej, natomiast większą rolę zaczynały odgrywać pojedyncze figury i głowy. Temat coraz częściej ustępował formalnej konstrukcji obrazu. W ostatnich latach życia prace stawały się bardziej oszczędne, syntetyczne i spokojniejsze kolorystycznie; część z nich ponownie zbliżała się do abstrakcji.
Beksiński interesował się jednocześnie nowymi technologiami. Na początku lat 90. wykorzystywał kserokopiarkę podczas pracy nad rysunkami, później zainteresował się komputerem. Jego grafiki komputerowe powstawały poprzez przetwarzanie zdjęć. Muzeum Historyczne w Sanoku wskazuje, że cyfrowe narzędzia pozwalały mu w znacznie większym stopniu realizować możliwości fotomontażu, którymi interesował się już wiele dekad wcześniej.
W pewnym sensie pod koniec życia artysta wrócił więc do problemów, od których zaczynał jako fotograf — tym razem dysponował jednak narzędziami pozwalającymi niemal dowolnie modyfikować obraz.

Największa kolekcja Beksińskiego znajduje się w Sanoku
Relacja artysty z rodzinnym miastem przetrwała jego przeprowadzkę do Warszawy. Muzeum Historyczne w Sanoku kupiło pierwszą pracę Beksińskiego już w 1964 roku, a cztery lata później zorganizowało jego wystawę indywidualną. Kolekcja była później systematycznie rozbudowywana.
Obecnie Galeria Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym w Sanoku jest podstawowym miejscem dla osób chcących poznać jego twórczość w szerokim przekroju. Sam zbiór malarstwa obejmuje ponad 200 obrazów reprezentujących różne okresy — od wczesnych dzieł po ostatni obraz namalowany w lutym 2005 roku. Muzeum posiada również inne prace i materiały związane z artystą.
Ważną część spuścizny fotograficznej przechowuje natomiast Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Culture.pl wskazuje, że zachowany tam dorobek fotograficzny obejmuje ponad sto prac i należy do najistotniejszych osiągnięć polskiej fotografii XX wieku.
Śmierć Zdzisława Beksińskiego
Zdzisław Beksiński zmarł 21 lutego 2005 roku w Warszawie, trzy dni przed 76. urodzinami. Został zamordowany w swoim mieszkaniu.
Jego śmierć zakończyła trwającą kilka dekad drogę artystyczną obejmującą fotografię, rysunek, rzeźbę, relief, malarstwo i grafikę komputerową. Ostatni obraz namalował w lutym 2005 roku; znajduje się on w zbiorach Muzeum Historycznego w Sanoku.
Obrazy Beksińskiego osiągnęły milionowe ceny
Znaczenie jego twórczości widoczne jest również na rynku sztuki. 7 października 2021 roku podczas aukcji „Sztuka Fantastyczna. Surrealizm i Realizm Magiczny” w DESA Unicum obraz „Postać” z 1978 roku został sprzedany za 1,92 mln zł. Według domu aukcyjnego była to wówczas rekordowa kwota za dzieło Beksińskiego. Ta sama praca w 2012 roku została sprzedana za 72 tys. zł.
Wzrost zainteresowania jego twórczością nie zmienia jednak podstawowego sposobu, w jaki sam Beksiński chciał traktować swoje prace: jako autonomiczne obrazy, a nie ilustracje gotowych opowieści o śmierci czy apokalipsie. Ta różnica jest kluczowa dla zrozumienia artysty, którego popularność została zbudowana właśnie na wizjach niezwykle podatnych na interpretowanie.
Beksiński stworzył jeden z najbardziej natychmiast rozpoznawalnych języków wizualnych w polskiej sztuce powojennej, choć sam wielokrotnie odmawiał dostarczania odbiorcy instrukcji, co dokładnie powinien w jego obrazach zobaczyć.
Jego fotografie, rzeźby, rysunki, obrazy i grafiki cyfrowe pokazują przy tym znacznie szerszy dorobek niż najbardziej znane fantastyczne kompozycje z lat 70. i 80.
Więcej informacji na ten temat oraz innych praktycznych porad znajdziesz na naszej stronie. Polecamy również przeczytać: Kim jest kurator wystawy i co właściwie robi? Zawód od kuchni
