Diabeł na fresku Ostatnia Wieczerza? Legenda o modelu Judasza

Wokół Ostatniej Wieczerzy Leonarda narosło wiele opowieści, ale żadna nie jest tak chętnie powtarzana jak legenda o „diable na fresku” — czyli o człowieku, który miał pozować najpierw do postaci Chrystusa, a po latach… do Judasza. Co w tym prawdy?

Jak brzmi legenda?

Według popularnej opowieści Leonardo znalazł do postaci Chrystusa młodzieńca o szlachetnej twarzy. Malowidło powstawało jednak latami, a gdy przyszedł czas na Judasza, mistrz szukał modelu w więzieniach — twarzy zniszczonej przez występek. Gdy skończył, aresztant miał wyznać ze łzami: „Mistrzu, nie poznajesz mnie? To ja pozowałem ci do Chrystusa”. Grzech — puentuje legenda — przemienił anioła w diabła.

Co na to historia?

To piękna przypowieść, ale nie fakt historyczny. Nie potwierdza jej żadne źródło z epoki; Leonardo malował dzieło ok. 1495–1498, zbyt krótko, by twarz modela „zdążyła” się zmienić, a jego notatniki mówią o szukaniu wielu różnych twarzy w Mediolanie. Opowieść narodziła się znacznie później jako moralitet o tym, jak życie odciska się na obliczu człowieka — i właśnie jako przypowieść, nie kronika, bywa cytowana w kazaniach.

Legenda o Judaszu mówi mniej o Leonardzie, a więcej o nas — o wierze, że twarz jest zwierciadłem duszy.

O żywotności opowieści

Prawdziwy dramat Judasza

Ciekawsze od legendy jest to, co Leonardo naprawdę zrobił: nie odizolował zdrajcy, jak czynili poprzednicy, lecz posadził go wśród apostołów. Judasz odchyla się w cień, ściska sakiewkę i strąca solniczkę — zdrada ukryta w geście, nie w rogach diabła. To psychologia zamiast karykatury.

Skąd Leonardo brał twarze naprawdę

Notatniki mistrza i relacje współczesnych (m.in. nowelisty Bandella, który obserwował go przy pracy) pokazują metodę: Leonardo całymi dniami krążył po Mediolanie, szkicując twarze na targach i w dzielnicach biedoty, a na rusztowanie potrafił wejść tylko po to, by położyć jeden dotyk pędzla. Do Judasza rzeczywiście szukał fizjonomii „zdrajcy” — ale wśród żywych typów miasta, nie w celi skazańca.

Zachowała się też anegdota o przeorze klasztoru, który skarżył się księciu na opieszałość malarza; Leonardo odparł, że brakuje mu jeszcze dwóch głów — Chrystusa, której nie śmie dokończyć, i Judasza… do którego może posłużyć twarz przeora. Ta historia, w przeciwieństwie do legendy o wspólnym modelu, ma źródło w epoce — i pokazuje humor geniusza.

Najczęściej zadawane pytania

Czy ten sam model pozował do Chrystusa i Judasza?

Nie ma na to żadnych dowodów — to późniejsza legenda-moralitet.

Po czym poznać Judasza na malowidle?

Odchyla się w cień, w dłoni ściska sakiewkę ze srebrnikami.

Podsumowanie

Legenda o diable ustępuje prawdzie o geniuszu. Pełną analizę dzieła znajdziesz w artykule kto jest kim na Ostatniej Wieczerzy, a sylwetkę mistrza — w przeglądzie obrazów Leonarda da Vinci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *