Kim był Zdzisław Beksiński? Łagodny człowiek, który malował koszmary

Na zdjęciach — pogodny pan w swetrze, żartujący ciepłym głosem; na płótnach — spopielałe katedry, widma i krajobrazy po końcu świata. Zdzisław Beksiński to największy paradoks polskiej sztuki: człowiek łagodny jak mało kto, malujący wizje, od których trudno oderwać wzrok. Oto kim był mistrz z Sanoka — bez taniej sensacji, za to z odpowiedzią na pytanie, dlaczego jego obrazy działają na cały świat.

Infografika: Beksiński w pigułce
Beksiński w pigułce

Architekt, który uciekł w wyobraźnię

Urodził się w 1929 roku w Sanoku, w rodzinie z tradycjami (pradziad założył słynną sanocką fabrykę). Wojnę przeżył jako nastolatek; potem, ulegając praktycznej presji ojca, skończył architekturę na Politechnice Krakowskiej — i szczerze jej nie znosił. Lata 50. to praca na budowach i pierwsza artystyczna miłość: fotografia. Już wtedy widać cały późniejszy Beksiński: kadry niepokojące, twarze owinięte sznurkiem, kompozycje na granicy abstrakcji. Fotografię porzucił, uznawszy jej granice za zbyt ciasne, przeszedł przez rzeźbę i reliefy spawane z metalu, aż w latach 60. osiadł przy sztalugach — samouk bez akademii, z warsztatem, którego zazdrościli mu profesorowie.

Okres fantastyczny: katedry z kości i mgły

Przełom przyniosła warszawska wystawa 1964 roku — sprzedało się wszystko. Ale prawdziwa legenda zaczęła się w latach 70., gdy Beksiński wszedł w tzw. okres fantastyczny: wielkie olejne wizje malowane na płycie pilśniowej, z perfekcją starych mistrzów — monumentalne budowle z kości i tkanki, procesje widm, pełzające formy, horyzonty w kolorze pożaru. Sam artysta zarzekał się, że nie maluje „koszmarów”, lecz obrazy, które mu się „śnią do ręki”: nigdy nie nadawał im tytułów, by nie narzucać interpretacji, i deklarował, że najbardziej interesuje go… kompozycja i światło. Krytyka szukała w tych wizjach traumy wojny, lęku epoki, metafizyki; publiczność po prostu nie mogła przestać patrzeć. Dwa reprezentatywne dzieła omawiamy szczegółowo w tekstach o „Pozagrobowych odmętach” i przeglądzie obrazów Beksińskiego.

Infografika: Droga artysty: oś czasu
Droga artysty: oś czasu

Beksiński a świat: między Boschem a Gigerem

Kontekst Pokrewieństwo Różnica
Hieronim Bosch wizyjność, apokalipsa u Beksińskiego brak moralitetu i narracji
Surrealizm (Dalí, Ernst) logika snu Beksiński odrzucał programy i manifesty
H.R. Giger biomechaniczne formy, mrok Szwajcar chłodny i erotyczny, Polak — elegijny
Romantyzm (Friedrich) wzniosłość, ruiny, mgły u Beksińskiego bez Boga i pocieszenia

Zestawienie z Gigerem — twórcą estetyki „Obcego” — narzuca się samo i doczekało się u nas osobnego tekstu: H.R. Giger, szwajcarski brat Beksińskiego. Sam Polak od etykiet się wykręcał: nie uważał się za surrealistę (choć logika snu jest u niego oczywista — kontekst kierunku dajemy w tekście co to jest surrealizm), a „malarstwem fantastycznym” posługiwał się z przymrużeniem oka. Wolał mówić o sobie: rzemieślnik od obrazów.

Fotografuję sny — mawiał Beksiński. Reszta, dodawał, to tylko kwestia rzemiosła: światła, faktury i cierpliwości.

Artysta o własnej metodzie

Późne lata: komputer, tragedie, testament

W 1977 roku przeniósł się do Warszawy (blok na Służewie stał się jego pracownią-twierdzą; artysta słynął z tego, że niemal nie podróżował — nie widział na żywo muzeów świata). W latach 90. z entuzjazmem nastolatka odkrył grafikę komputerową i fotomontaż — jako jeden z pierwszych polskich artystów swojego pokolenia. Życie prywatne dopisało do biografii rozdziały tragiczne: śmierć żony Zofii (1998), samobójcza śmierć syna Tomasza — kultowego prezentera radiowego i tłumacza (1999), wreszcie śmierć samego artysty, zamordowanego w swoim mieszkaniu w 2005 roku. Cały majątek i tysiące prac zapisał Muzeum Historycznemu w Sanoku — dziś tamtejsza Galeria Beksińskiego to największa kolekcja jego sztuki i cel pielgrzymek fanów z całego świata, obok wrocławskiej ekspozycji i rosnącej obecności artysty w kulturze popularnej, od okładek płyt po gry wideo.

Dlaczego Beksiński działa — i jak na niego patrzeć

Sekret tkwi w napięciu: przerażająca treść podana z klasyczną, wręcz piękną techniką — światło jak u dawnych mistrzów, kompozycja jak z romantycznego pejzażu, tylko świat po drugiej stronie katastrofy. Widz dostaje grozę bez dosłowności i smutek bez patosu; każdy dopisuje własną historię, bo tytułu brak. Rada praktyczna na spotkanie z tymi obrazami: nie pytaj „co artysta miał na myśli” (sam odmawiał odpowiedzi), pytaj „co ja czuję i skąd to się bierze” — dokładnie w duchu naszego przewodnika jak analizować i interpretować obraz. To malarstwo-lustro: pokazuje tyle, ile widz przyniesie.

Infografika: Po czym poznać obraz Beksińskiego
Po czym poznać obraz Beksińskiego

Najczęściej zadawane pytania

Z czego słynie Zdzisław Beksiński?

Z wizyjnych, mrocznych obrazów olejnych okresu fantastycznego — monumentalnych ruin, widm i pejzaży „po katastrofie” — malowanych z perfekcyjną, klasyczną techniką i pozbawionych tytułów.

Gdzie można zobaczyć obrazy Beksińskiego?

Największa kolekcja: Galeria Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym w Sanoku (zapis testamentowy artysty); duże zbiory pokazują też placówki we Wrocławiu i Częstochowie.

Czy Beksiński był surrealistą?

Sam odrzucał tę etykietę; jego malarstwo określa się najczęściej jako fantastyczne lub wizyjne, z pokrewieństwami wobec surrealizmu, Boscha i romantyzmu.

Podsumowanie

Beksiński udowodnił, że największe mroki można malować z największą czułością dla rzemiosła — i że obraz bez tytułu potrafi powiedzieć więcej niż manifest. Sanok dał mu początek i przystań ostatnią; światu zostały sny, które fotografował przez pół wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *